• co znalazłam w aparacie..

    _DSC0086 _DSC0074 _DSC0079 _DSC0067 _DSC0151 _DSC0322 _DSC0974 _DSC0474 _DSC0327 _DSC0094 _DSC0038 _DSC0043 _DSC0002 _DSC0011 _DSC0087 _DSC0081 _DSC0324 _DSC0991 _DSC1020 _DSC1023 _DSC1027 _DSC1030 _DSC1036 _DSC1033 _DSC1058 _DSC1038 _DSC1085 _DSC1074 _DSC1090 _DSC1068 _DSC0035 _DSC0983 _DSC0979 _DSC0988 _DSC0019

    dziś dla tych co szukają inspiracji w zakupach.
    przez ostatni czas trochę posiedzieliśmy w domku. ferie, choroby.. 
    znalazłam więc w aparacie zdjęcia z tego okresu. niektóre firmy z którymi współpracuję przysłały nam coś do zabawy, do otulenia.. to co się sprawdziło, porwało serce Tosiulki (bo Ona jest najlepszym opiniotwórcą) podlinkuję dziś dla Was.

    kolorwanka – chyba już wszyscy ją znają. są w wielu sklepach. za 15zł. a zabawy na kilka dni. różne skale trudności. a potem piękny plakat na ścianę. genialna. mamy już zarysowanych kilka. i cała rodzina zmieści się z ręką i kredką do jednego obrazka.
    są też w internecie – monumi.pl

    gra układanka Mali Melo Bingo marki Lilliputiens. rzuca się kostką i losuje jakąś część ludzika. każdy ma plakat swojego stworka i układa. 

    drewniana kolejka – to jest zdecydowanie w pierwszej trójce ulubionych zabawek Tosi. jest rozkładana codziennie. (nie wiem czy na stronie jest jeszcze ta co my mamy).

    kocyk w liski Tosiulki – kocy mamy milion. jestem na ich punkcie jakaś powariowana. ale jak wspomniałam najlepszą ocenę daje dziecko. Jego nie da się oszukać, omamić. to jest duży kocyk, dla średniaka, z jednej strony bardzo miły, miękki. Tosia jeździ z nim w aucie, śpi pod nim, wyjeżdza na ferie z nim w plecaku, na spacer do wózka.. i nikt nie może go dotknąć. mało jest rzeczy, przedmiotów, do których tak pała sympatią. kocyk Fresk tutaj. ale cała kolekcja jest genialna - tutaj.

    pojemniki Beniowe z materiału na zabawki – moimili.

    bluza szara Tosiulki – mało ją widać na zdjęciach, ale jest bardzo fajna, polecam zerknąć. mięsista taka, ciepła. my mam większy rozmiar i jest taką tuniką. super aplikacja z wilkiem. marka Pan Pantaloni. (i widzę, że jest promocja).

    koc z kapturkiem colorstories jest już klasykiem. wełna w dotyku przemiła, myślę, że użytkownicy mogą zostawić opinię w komentarzach, wielu się przyda. teraz wyszła wersja z futerkiem. fantastyczny. no lubię ten kapturek bardzo.. 

    domek drewniany z bali :) to też zabawka często wyciągana przez Tosiulkę. i ja bardzo lubię. można składać dowolne rzeczy.
    do zobaczenia tutaj – varis toys.

    klocki kolorowe z magnesem w środku. przepięknie wykonane. Tegu.

    książka - jak Tata pokazał mi wszechświat.

    śpiochy w siłacze – wyprzedaż w tuliluli.

    drewniany parking  dostał Benek, a Tosia jest w swoim żywiole :) . jedna z moich ulubionych marek drewnianych zabawek. Janod - mają swoją stronę w Polsce.

    żyrafa Sophie – dla mnie, ale przede wszystkim dla Benka coś doskonałego. wszystkie gryzaki można sobie odpuścić. u nas z rąk Benka nie wychodzi, tym bardziej teraz kiedy zaczynają się wykluwać zęby. genialna. 

    kombinezon Benia, to ta sama marka co Tosi. powiem Wam, że aż mi szkoda, że się zima kończy, bo jest po prostu boski!!
    mają kobinezony przeciwdeszczowe i uważam, że na wiosnę jest niezastąpiony po prostu. Ducksday.

    i nasze hity to trzy gry. 
    domino z djeco. kosztuje 38zł a codziennie układamy. w pięknym kartoniku z uchwytem. polecam bardzo mocno.
    ruletka dotykowa – losuje się sierść zwierzątka. dotykasz (genialne! futro, skrzydełka, wełna barania :) )a potem za pomoc dotyku musisz znaleźć w woreczku zwierzątko z tą samą powłoką wierzchnią :)
    królik w ogrodzie jest wyciągany codziennie. ja uwielbiam takie gry, bo czuję, że spędzamy cudnie czas, mnóstwo przy tym śmiechu jak prawie rzucamy się rodzinnie na żabę. no dla mnie te trzy gry są słusznie uwielbiane przez Tosiulę. ja stara baba a z takim samym entuzjazmem gram.

  • Wnętrzarskie podróże Green Canoe (film)

    No dobra… Publikuje… ale jestem tam minutę przed porodem, wymachuję coś tymi grubymi paluchami, elokwencja na marnym poziomie… normalnie mówię dużo więcej, głośniej, przeklinam i prawie podskakuję jak coś przemawiam.
    wytłumaczenie jednak jest. włączyli kamery, my pogadały i wyłączyli.. bez „cięcie” i „akcja”.. stąd też powstały już komiczne „opary” :) o rany, aż się sama do siebie śmieję jak myślę o tych moich wypowiedziach..
    „może nie jestem jakoś bardzo stara, ale duszą bardzo, bardzo, bardzo” – no cóż za wyszukany dobór słownictwa.
    i te moje miny… no dobra, już nie przeżywam.. oglądajcie.
    pierwszy odcinek cyklu wnętrzarskich programów z green canoe i studiem vcanal.
    film nie kończy się na napisach, można oglądać dalej :)
    o rany, i ten bajzel budowlany jeszcze przed domem… 

  • kokon.

    _DSC1056 _DSC1018 _DSC1029 _DSC1033 _DSC1037 _DSC1028 _DSC1064 _DSC1057 _DSC1066 _DSC1075 _DSC1078 _DSC1086 _DSC1042 _DSC1019

    kiedyś byłam w ciąży z Tosią, leżałam na kanapie, oglądałam filmy, seriale, czytałam książki i miałam mnóstwo wolnego czasu..
    wtedy znalazłam markę Boska’s Teddies. te misie do samodzielnego uszycia, bluzy.. są na stronie z nimi wpisy (tutaj, tutaj i tutaj)..
    często wracam na tę ich stronę i patrzę na nową ofertę. w grudniu znalazłam cocoony.. zwariowałam. i obiecałam sobie kupić.
    były święta, mnóstwo wydatków więc odwlekałam w czasie.. aż napisała do mnie właścicielka z zapytaniem o zdjęcia w naszym domu i przed nim… jako, że pogoda zimowa, to na zdjęcia na zewnątrz będziemy musieli poczekać…
    ale mam te w komputerze więc publikuję i zmykam do sprzątania domu.
    ach! cocoon genialny! bardzo ciepły, ja jestem mega zmarzluch a po kilku minutach już mi bardzo ciepło. 
    idealny na seanse filmowe, wieczorne posiedzenia na werandzie jako cocoon właśnie. ja mieszczę do niego jeszcze Tosię i Benia :)
    jako sweter to już na każdą okoliczność.
    jest przede wszystkim genialnie wykrojony, z pomysłem i z wielką możliwością różnorodnego zastosowania..
    a teraz zawijam rękawy i uciekam myć kabiny prysznicowe.. jako, że weekend nadchodzi muszę coś tutaj odgruzować :)
    dobrego, słonecznego czasu na nadchodzące dwa dni… jak i na resztę życia oczywiście.
    ściskam Was mocno!!
    jak mawiają u mnie na wsi „zadzieram kiece i lece”..